Smaller Default Larger

Pierwsza wycieczka

Plac PiłsudskiegoMiło czasem wspomnieć początki, które nigdy przecież nie bywają łatwe. Tym większe było nasze zaskoczenie, ze ta pierwsza wycieczka zorganizowana przez nasze biuro kilka lat temu będzie aż tak liczna. 100 osób, aż trudno uwierzyć! Email, jaki otrzymaliśmy w tej sprawie, był dla nas szokiem, w pierwszej chwili pomyśleliśmy, że może ktoś zrobił nam kawał. Z drugiej strony, nie wolno nam ignorować zapytań klientów, bycie biurem podróży zobowiązuje! Każdy musi zostać wysłuchany, choćby propozycja wydawała się najbardziej nieprawdopodobna.

Zamówienie okazało się jednak jak najbardziej poważne, dotyczyło grupy dzieci i młodzieży niepełnosprawnej z zakładu i szkoły specjalnej pod Wrocławiem prowadzonego przez Siostry Zakonne. W ciągu zaledwie kilku dni musieliśmy zorganizować przewodników, opracować program, wytyczyć trasę, zadbać o całą logistykę. Nie było łatwo, tym bardziej, że w grę wchodziły dzieci i młodzież z porażeniem mózgowym, na wózkach inwalidzkich oraz dzieci z innymi rodzajami niepełnosprawności umysłowej, a program obejmował dwa pełne dni zwiedzania.

Grupę odbieraliśmy w Sulejówku pod Warszawą, gdzie nocowała. W Warszawie są już hotele przystosowane do przyjmowania gości niepełnosprawnych, nadal wszakże brak jest tanich noclegów typu hostel czy Bed&breakfast. Marzy nam się sytuacja, jaka jest np. w Londynie czy innych dużych miastach europejskich pod tym względem.
Sama należę do „kulawych", nie od dzisiaj obracam się wśród niepełnosprawnych, ale nawet mnie czy mojej siostrze trudno było sobie wyobrazić 41 wózków inwalidzkich na jednej wycieczce!

O godzinie 10.00 dwa, nieprzystosowane (niestety) autokary podjechały od strony ul. Świętojerskiej. Problem dostosowanego transportu dla osób niepełnosprawnych jest jednym z głównych problemów naszego biura. Największy tego typu bus dysponuje jedynie 17 miejscami, trudno więc w takich warunkach organizować wycieczki dla grup znacznie liczniejszych, tym bardziej, że ta firma nie jest zainteresowana współpracą z nami. Przeszkodą są również ceny transportu przystosowanego, znacznie wyższe od standardowych, co uważam za dyskryminujące. Wnoszenie i wynoszenie dzieci do i z autokarów, rozkładanie wózków zajmowało dużo czasu i było bardzo niekomfortowe dla wszystkich, a dla dzieci dodatkowo stresujące.

Aby ułatwić zwiedzanie i obsługę tak licznej grupy, podzieliliśmy ją na dwie części, starszą i młodszą. Każda ze swoimi Łazienki, Pałac na wodzieopiekunami i przewodnikami ruszyła w drogę na zwiedzanie stolicy. Wzbudzały one niemałe zainteresowanie przechodniów i gości zagranicznych.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Placu Krasińskich i Pomnika Powstania Warszawskiego w stronę Barbakanu. Po drodze dzieci zatrzymały się przed Pomnikiem Małego Powstańca. Wkrótce dotarliśmy do Rynku Starego Miasta. Jak to z dziećmi bywa zaczęły się problemy z toaletą. Jedyna przystosowana toaleta w okolicy, znajduje się w Zamku Królewskim. Niestety można z niej korzystać tylko w ramach zwiedzania Zamku. Udało nam się jakoś przekonać strażników, aby 3-4 osoby na wózkach wpuścić do środka. Resztę osób - ponad 30 - trzeba było „posadzić" na zwykłych toaletach. Na szczęście były to dzieci. Nie do pomyślenia gdyby to były osoby dorosłe...

Archikatedra św. Jana ChrzcicielaPo krótkim odpoczynku i zakupieniu obowiązkowych pamiątek udaliśmy się do Katedry Warszawskiej. I tutaj ukłon w stronę Parafii o zamontowanie dwóch szyn na trzech schodkach w środku. Ułatwi to znacznie turystom na wózkach inwalidzkich zwiedzanie. Koszt niewielki, a jakie ułatwienie. Na Placu Zamkowym aparaty pstrykały skierowane na Kolumnę Zygmunta. Krótki rzut oka na Panoramę Pragi i Trasę WZ. Panie przewodniczki były wspaniałe. Jedna z nich jest zawodową aktorką. Druga natomiast pracuje na co dzień z dziećmi niepełnosprawnymi. Wizyta w Kościele Św. Anny i kolejny postój na toaletę na Skwerze Hoovera. Ważne! Toalety dostosowane. Idziemy dalej Krakowskim Przedmieściem w kierunku Grobu Nieznanego Żołnierza. Zatrzymujemy się przed PałacemGrób Nieznanego Żołnierza Prezydenckim, mijamy hotel Bristol i za niemałą chwilę jesteśmy na Placu Piłsudzkiego. Dzieciaki pomimo zmęczenia po paru godzinach trzymały się dzielnie i nie narzekały. Jestem naprawdę pełna podziwu dla nich i ich opiekunów, ich serca i zaangażowania jakie wkładają w opiekę nad dziećmi.

Przy ulicy Królewskiej czekały na nas już autokary, które miały nas zawieść do Pałacu Kultury i Nauki na realizację ostatniego punktu programu - podziwianie panoramy Warszawy z tarasu widokowego.

Kierownictwo Pałacu Kultury było mile zaskoczone taką liczną grupą. Okazali się bardzo pomocni. Pozwoli nam wjechać na dziedziniec i udostępnili nam dodatkowe wejście przystosowane dla wjazdu dla wózków.

Tak zakończył się pierwszy dzień wycieczki. W programie planowaliśmy jeszcze wizytę w Muzeum Powstania Warszawskiego. Niestety za krótki był okres od złożenia zamówienia i nie byłyśmy wstanie załatwić wejścia dla tak licznej grupy.

Na drugi dzień mieliśmy zaplanowane zwiedzanie Kościoła Popiełuszki na Warszawskim Żoliborzu, przejazd Metrem od stacji Wilsona do stacji Wilanowska i wizytę w Warszawskich Łazienkach.

W Warszawskim MetrzeDyrekcja Stacji Metra postarała się, aby przejazd dzieci przebiegał jak najbardziej sprawnie i bezpiecznie. „Stacje porozumiały się między sobą, iż wśród podróżnych jest wycieczka dzieci niepełnosprawnych, w większości na wózkach inwalidzkich, które wymaga dłuższego postoju pociągów metra". Ochrona pomagała przy wchodzeniu i wychodzeniu do windy i wagonów. Pasażerowie okazali dużo zrozumienia. Przecież w jakimś stopniu ruch pociągów został zakłócony.

Na stacji Wilanowska czekały już autokary, które zawiozły dzieci do Łazienek. Uczestnicy wycieczki dostali przygotowane przez nas orzeszki dla wiewiórek i pieczywo dla łabędzi. Krótka przerwa na kanapki i toalety. Jeszcze wspólne zdjęcie i powoli wycieczka dobiegła końca.

Cieszymy się, że wszystko przebiegło pomyślnie i dzieci odjechały szczęśliwe obiecując, że wkrótce znowu tu przyjadą.